Wythenshawe Manchester

10:05 PM

Byłam w Anglii. Mam ochotę tyle napisać i sama nie wiem od czego zacząć, na czym skończyć. Zbyt ekscytuję się tym tygodniowym pobytem w Manchesterze, bo był to mój pierwszy zagraniczny wyjazd. Ale dobrze mi tak, dobrze. Oczywiście musiałam mieć problem z aparatami i kliszami, ale trzymajmy kciuki, że odratuje się reszta zdjęć. Generalnie dzisiaj odkładam na bok miniony tydzień. Najważniejszy jest dzisiajeszy telefon, w który ciągle nie wierzę i równie ważny jest jutrzejszy dzień. Wymarzony koniec roku.

You Might Also Like

5 comments

  1. Ech, cóż za problem z tymi kliszami? Trzymam mocno kciuki. Brr, chyba zbyt ciekawskie ze mnie stworzenie, bo korci mnie, aby zapytać o ten telefon.. Pozostaje mi jednak życzyć powodzenia jutro.. i nie dziękuj.

    Czuję przez kadry tę inną, zagraniczną atmosferę. Troszkę przypomina mi lekkość Holandii, a może nawet słowa Haśki z "Opowieści..". Pięknie, Joanno (:

    ReplyDelete
  2. Ach, w samolocie otworzyła mi się klapa od aparatu. Ostatnim razem miałam cały film zniszczony. Był obraz, ale taki pożalsięboże. A w drugą kliszę miałam w innym aparacie i mi się zerwał film, od kasetki oderwał i łaziłam już po kilku punktach i nikt nie ma zastępczej kasetki, by mi to wywołać :-(
    A telefon od przyjaciółki, osobiste. :-)

    ReplyDelete
  3. Ania czekała na te zdjęcia :)* Trzymam kciuki za klisze, bo chcę więcej!

    Już jutro piątek i sylwester!

    ReplyDelete
  4. poszłabym sobie na taki zagraniczny spacer.
    tęskniłam!

    ReplyDelete
  5. Eej, rzucam klątwę, żebyś już nigdy więcej nie miała takich problemów z kliszami. Tak nie może być, ot co!

    :)

    ReplyDelete

Instagram